Już nie jeden raz wspominałam, że Ben to taki typ wrażliwca, który od początku bardzo się wszystkich wokół bał. Kiedy próbował się zbliżyć do Niego ktoś poza mną i M. natychmiast rozlegał się płacz. I nie miało znaczenia, czy chodziło o sąsiadkę, panią doktor, dziadka, czy naszego znajomego. Bał się wszystkich po równo. Niejednokrotnie musiałam tez walczyć z opinią, że to my go tak "nauczyliśmy", co dla mnie jest oczywiście absurdalne. Nie wyobrażam sobie, że można noworodka, czy niemowlaka nauczyć bojaźni do obcych mu ludzi, czy tez rodziny, którą widzi raz na jakiś czas. Jeden bobas chętnie pójdzie na ręce do każdego, a inny czuje się bezpiecznie jedynie u rodziców. O tym temacie zresztą wspominałam już wcześniej, więc jeśli macie ochotę poczytać, to zapraszam do posta "bujda".
Wraz "z wiekiem" zaważam u Bena pewne zmiany. Coraz częściej zdarzało się, że po czasie na oswojenie i pokonanie strachu, uśmiechał się do znajomych który nas odwiedzali. Nadal z daleka, a najlepiej z naszych ramion, ale zawsze to już postęp. Później, kiedy ktoś się nim nie interesował i na siłę, nie zaczepiał, sam zaczął pochchodzić, robić miny, klepać po ramieniu, czy kolanie. Natomiast teraz śmieje się z całym towarzystwem, przynosi wszystkim swoje zabawki, a nawet pozwala wziąć się na ręce! Nadal nie dzieje się to wszystko "od tak", trzeba dać mu chwilę, ale zmiany w Jego śmiałości są ogromne. Jestem z Niego bardzo dumna. Nie tak dawo temu odwiedziliśmy naszych znajomych, którzy mają kilka miesięcy starszego synka od Bena i zostaliśmy u nich na noc. Szczerze nie przypuszczałam, że w obcym miejscu z obcymi ludźmi cała akcja zakończy się sukcesem, ale Ben tylko ciut później niż zwykle nam zasnął. Pięknie spał w drugim pokoju ze swoim kolegą, a my mogliśmy swobodnie porozmawiać.
Czy to oznacza, że Jego odwaga wraz upływem kolejnych miesięcy będzie rosła? Mama nadzieję i czekam z niecierpliowścią na wielkie wojaże i odkrywanie świata bez strachu, za to ze świadomością, że mama i tata zawsze są gdzieś w pobliżu by wspierać.
Ciekawa jestem, jak było z odwagą u Waszych dzieciaczków? Może znajdą się jakieś wrażliwce, jak Ben, lub odważni poszukiwacze przygód w stylu Indiana Jones :-)
I tradycyjnie przypominam o trwającym konkursie z prezentem na Dzień Babci i Dzień Dziadka. Zostały już tylko dwa dni.
Judyta.
poniedziałek, 13 stycznia 2014
sobota, 11 stycznia 2014
PROJEKT SAMO_SIĘ tydz. 8
Na początku muszę się do czegoś przyznać. Przegapiliśmy jeden tydzień. Tak się cieszyłam, że w grudniu ze wszystkim dałam radę, że ralizowałam. Aż tu przyszedł styczeń i okazało się, że mam mniej czasu niż przed Śwętami. Na dodatek termin przegapionego tygodnia był przedłużony, a u nas i tak nici. Za to już wracamy z PROJEKTEM i w tym tygodniu zabieramy się za temat "zmieniamy prespektywę".
Postanowiliśmy spojrzeć na świat - a dokładniej pokój - z różnej perspektywy...
A to zmniejszaliśmy pole widzenia:
A to ograniczaliśmy pole widzenia:
A to powiększaliśmy pole widzenia:
Ciężko nawet pokazać jak zmieniała się prespektywa, bo w obiektywie niewiele się obraz różni, ale jeśli pokusicie się o zrobienie tego sami, to przekonacie się, że to działa!
Przypominam też o konkursie z okazji Dni Babci i Dziadka, zapraszam do udziału!
Judyta.
Postanowiliśmy spojrzeć na świat - a dokładniej pokój - z różnej perspektywy...
A to zmniejszaliśmy pole widzenia:
A to ograniczaliśmy pole widzenia:
Dość już tego podglądania, kiedy na świat patrzę!
Ciężko nawet pokazać jak zmieniała się prespektywa, bo w obiektywie niewiele się obraz różni, ale jeśli pokusicie się o zrobienie tego sami, to przekonacie się, że to działa!
Przypominam też o konkursie z okazji Dni Babci i Dziadka, zapraszam do udziału!
Judyta.
czwartek, 9 stycznia 2014
Pomysł na prezent dla Babci i Dziadka.
Rozpieszczają wnuki, robią boskie konfitury, zabierają na wielkie wyprawy do lasu, przymykają oczy na występki małych urwisków, czytają bajki, czule głaszczą po główce i robią jeszcze milion rzeczy za które ich kochamy! To o nich mowa - Dziadkowie. Wielkimi krokami zbliża się ich święto.
Tak się złożyło, że mam dla Was wspaniały pomysł na prezent dla ukochanej Banuni i Dziadziusia od Waszych dzieciaczków.
Co byście powiedzieli na półgodzinną mini-sesję zdjęciową z płytą DVD i dwa oprawione w ramkę zdjęcia z dedykacją dla Dziadków? Świetna zabawa, pamiątka na całe życie i gotowy prezent!
Zanim jednak o konkursie, nie mogę nie wspomnieć o naszej zacnej fundatorce nagrody Karolinie Kurczok. Pozwolę sobie Ją zacytować, gdyż sama lepiej bym tego nie ujęła :-)
Jestem wielką fanką naturalnego oświetlenia – słońca sączącego się przez liście lub firanki, pokojowych lamp oświetlających ulubione fragmenty pokoju, blasku świec i ognisk. W większości wypadków jest wystarczające, aby stworzyć piękne, nastrojowe zdjęcia.
A emocje ? Subtelny uśmiech przyszłej mamy głaszczącej swój brzuch, czułość spojrzenia kochających się ludzi, nieposkromiona radość kilkulatków, szczęście przekazywane dotykiem, poczucie „Jestem piękna”.To warto uwiecznić."
Jak to zrobić?
Zamieścić komentarz pod tym postem wyrażając chęć udziału.
Polubić mama silesia na facebook'u TU
Polubić CLICKlik na facebook'u TU
Udostępnić baner konkursowy lub zamieścić na blogu wraz z linkiem do konkursu.
Możecie również dołączyć do grona obserwatorów mama silesia, jednak NIE jest to warunek konieczny.
Ile trwa konkurs?
Konkurs trwa od dzisiaj 09.01.2014 do 15.01.2014
ogłoszenie wyników nastapi dzień później, czyli 16.01.2014
Do stawa oprawionych zdjęć 20.01.2014 W samą porę, żeby następnego dnia stanąć w babcinych drzwiach z prezentem.
Nagroda:
Półgodzinna mini-sesja zdjęciowa dla jednego, dwojga lub trojga Wnucząt wartości 75 PLN w dniu 18.01.2014 w studio CLICKlik w Czeladzi w godz. 9:00-15:00.
2 oprawione w ramki odbitki (format 20x30) zdjęć Małego Zwycięzcy. Zdjęcia będą zawierały dedykację dla Babci, Dziadka lub ich obojga, w zależności od wyboru.
Spersonalizowana płyta DVD zawierająca 4 cyfrowe zdjęcia w formacie 20x30 poddane autorskiej edycji i zapisane jako .jpg oraz drugi komplet przygotowany do publikacji w internecie.
Ważne:
Nagroda jest do odebrania w danym dniu, w podanych godzinach. W jakimś wyjątkowym wypadku możemy sesję przesunąć na niedzielę. Natomiast niewykorzystana w ów weekend przepada.
To wszystkie warunki uczestnictwa jakie trzeba spełnić! Myślę, że nie są wygórowane, nic Was to nie kosztuje, a można naprawdę sprawić niezwykły prezent Dziadkom. Ja i Ben też tam będziemy i chętnie poznamy kogoś z Was! To wcale nie jest daleko :-)
Judyta.
Dzień Babci i Dzień Dziadka!
Tak się złożyło, że mam dla Was wspaniały pomysł na prezent dla ukochanej Banuni i Dziadziusia od Waszych dzieciaczków.
Co byście powiedzieli na półgodzinną mini-sesję zdjęciową z płytą DVD i dwa oprawione w ramkę zdjęcia z dedykacją dla Dziadków? Świetna zabawa, pamiątka na całe życie i gotowy prezent!
mama silesia wraz z CLICKlik przygotowała dla Was Konkurs.
Zanim jednak o konkursie, nie mogę nie wspomnieć o naszej zacnej fundatorce nagrody Karolinie Kurczok. Pozwolę sobie Ją zacytować, gdyż sama lepiej bym tego nie ujęła :-)
"W fotografii dwie rzeczy zwracają moją uwagę – to emocje i światło.
Jestem wielką fanką naturalnego oświetlenia – słońca sączącego się przez liście lub firanki, pokojowych lamp oświetlających ulubione fragmenty pokoju, blasku świec i ognisk. W większości wypadków jest wystarczające, aby stworzyć piękne, nastrojowe zdjęcia.
A emocje ? Subtelny uśmiech przyszłej mamy głaszczącej swój brzuch, czułość spojrzenia kochających się ludzi, nieposkromiona radość kilkulatków, szczęście przekazywane dotykiem, poczucie „Jestem piękna”.To warto uwiecznić."
Pasję Karoliny możecie znaleźć na jej stronie internetowej, blou a także facebook'u:
Gdzie serdecznie Was zapraszam!
A teraz wystarczy już tylko zapisać się do Konkursu, trzymać kciuki i czekać na rozstrzygnięcie :-)
Jak to zrobić?
Zamieścić komentarz pod tym postem wyrażając chęć udziału.
Polubić mama silesia na facebook'u TU
Polubić CLICKlik na facebook'u TU
Udostępnić baner konkursowy lub zamieścić na blogu wraz z linkiem do konkursu.
Możecie również dołączyć do grona obserwatorów mama silesia, jednak NIE jest to warunek konieczny.
Ile trwa konkurs?
Konkurs trwa od dzisiaj 09.01.2014 do 15.01.2014
ogłoszenie wyników nastapi dzień później, czyli 16.01.2014
Do stawa oprawionych zdjęć 20.01.2014 W samą porę, żeby następnego dnia stanąć w babcinych drzwiach z prezentem.
Nagroda:
Półgodzinna mini-sesja zdjęciowa dla jednego, dwojga lub trojga Wnucząt wartości 75 PLN w dniu 18.01.2014 w studio CLICKlik w Czeladzi w godz. 9:00-15:00.
2 oprawione w ramki odbitki (format 20x30) zdjęć Małego Zwycięzcy. Zdjęcia będą zawierały dedykację dla Babci, Dziadka lub ich obojga, w zależności od wyboru.
Spersonalizowana płyta DVD zawierająca 4 cyfrowe zdjęcia w formacie 20x30 poddane autorskiej edycji i zapisane jako .jpg oraz drugi komplet przygotowany do publikacji w internecie.
Ważne:
Nagroda jest do odebrania w danym dniu, w podanych godzinach. W jakimś wyjątkowym wypadku możemy sesję przesunąć na niedzielę. Natomiast niewykorzystana w ów weekend przepada.
To wszystkie warunki uczestnictwa jakie trzeba spełnić! Myślę, że nie są wygórowane, nic Was to nie kosztuje, a można naprawdę sprawić niezwykły prezent Dziadkom. Ja i Ben też tam będziemy i chętnie poznamy kogoś z Was! To wcale nie jest daleko :-)
Judyta.
środa, 8 stycznia 2014
Ktoś ma ochotę na książkę?
mama silesia bierze udział w moim zdaniem idalnej zabawie. Zapoczątkowała ją Mama Granda , a ja załapałam się na nią u Hally co mnie bardzo ucieszyło. O jakiej zabawie mowa? Najlepiej będzie jeśli zacytuję zasady od źródła:
Zatem jeśli ma ktoś ochotę otrzymać odemnie dwie książki, to zachęcam do pozostawienia komentarza pod tym posem. Zapisy trwają do 31.01.2014. Następnie wybiorę dwie osoby, do których wyślę książki i poproszę o adresy do wysyłki.
Ja otrzymałam od Hally książkę dla siebie (którą przyznaję, że ochoczo zaczęłam, ale jeszcze nie skończyłam, muszę do niej wrócić) i książeczkę dla Bena "Basia, Franek i pielucha". Serdecznie Ci za nie dziękuję!
Zapraszam Was do zabawy!
Judyta.
"Inicjatywa, zabawa, powstała z potrzeby dzielenia się dobrem z innymi.
Dobrem, w tym wypadku materialnym, w postaci książeczek dla naszych dzieci.
Na czym polega?
Troszkę ma w sobie z łańcuszka, ale w dobrej wierze tworzonego.
Bo ktoś kiedyś do mnie rękę wyciągnął, więc chcę otrzymane dobro podać dalej.
Zaczyna się od mojego bloga i niech idzie dalej w świat.
Losuję dwie osoby, które otrzymają ode mnie książeczki dla swoich pociech.
W grę wchodzą także książki dla mamy, taty, babci bądź dziadka! Nie należy jednak zapominać o najmłodszych
Szczęśliwcy robią to samo u siebie i dzięki temu obdarowują kolejne dwie osoby.
Udostępniamy plakat na blogu/ stronie/ fanpage'u, zgłaszamy chęć uczestniczenia, trzymamy kciuki i czekamy.
Jakie książki?
Dla dzieci.
Bajki,
Wiersze,
Kolorowe,
Czarno-białe,
Nowe,
Stare,
Takie, w których choć jedno zdanie da się przeczytać,
Nieprzydatne naszym dzieciom, a mogące służyć innym.
OD SERCA"
Dobrem, w tym wypadku materialnym, w postaci książeczek dla naszych dzieci.
Na czym polega?
Troszkę ma w sobie z łańcuszka, ale w dobrej wierze tworzonego.
Bo ktoś kiedyś do mnie rękę wyciągnął, więc chcę otrzymane dobro podać dalej.
Zaczyna się od mojego bloga i niech idzie dalej w świat.
Losuję dwie osoby, które otrzymają ode mnie książeczki dla swoich pociech.
W grę wchodzą także książki dla mamy, taty, babci bądź dziadka! Nie należy jednak zapominać o najmłodszych
Szczęśliwcy robią to samo u siebie i dzięki temu obdarowują kolejne dwie osoby.
Udostępniamy plakat na blogu/ stronie/ fanpage'u, zgłaszamy chęć uczestniczenia, trzymamy kciuki i czekamy.
Jakie książki?
Dla dzieci.
Bajki,
Wiersze,
Kolorowe,
Czarno-białe,
Nowe,
Stare,
Takie, w których choć jedno zdanie da się przeczytać,
Nieprzydatne naszym dzieciom, a mogące służyć innym.
OD SERCA"
Zatem jeśli ma ktoś ochotę otrzymać odemnie dwie książki, to zachęcam do pozostawienia komentarza pod tym posem. Zapisy trwają do 31.01.2014. Następnie wybiorę dwie osoby, do których wyślę książki i poproszę o adresy do wysyłki.
Ja otrzymałam od Hally książkę dla siebie (którą przyznaję, że ochoczo zaczęłam, ale jeszcze nie skończyłam, muszę do niej wrócić) i książeczkę dla Bena "Basia, Franek i pielucha". Serdecznie Ci za nie dziękuję!
Zapraszam Was do zabawy!
Judyta.
wtorek, 7 stycznia 2014
Ten rok zaczynam od śniadania!
Zupełnie przypadkiem miałam wczoraj cudowne południe. Ben wspaniale się bawił z M. a ja ponad godzinę spędziłam w towarzystwie jednego z moich ulubionych filmów. "Śniadanie u Tiffany'ego" to dla mnie uczta w najlepszym wydaniu. Abstrahując od tego czym się zajmowała Holly, kto nie chciałby choć przez chwilę mieć tak zwariowanego życia?
Robić wszystko z dziecinną prostotą, być uroczo zagubioną, ale mieć przy sobie męskie ramię, na którym zawsze można się wesprzeć, a do tego być tak czarującą?!
Znaleźć się w czasach, gdzie mężczyzn z gruntu określano mianem Gentleman, gdzie granitury były na porządku dziennym, suknie zapierały dech w piersiach, a preły... ach te perły!
zdjęcia pochodzą z filmu "Śniadanie u Tifanny'ego"
Audrey Hepburn to klasa i elegancja w naczystszym wydaniu, a postać Holly Golightly zagrana przez nią podbiła serca na całym świecie. To urocza historia, pełna humoru i lekkości, zatem liczę iż nie zadziwi Was za bardzo kontekst, w którym o niej wspominam :-)
To być może dość nietypowy sposób przedstawienia moich blogowych celów na 2014 rok (o których obiecałam napisać), jednak właśnie podczas ogladania tej nowojorskiej bajki, doszłam do wniosku, że najbardziej zależy mi na zwykłych, aczkolwiek ważnych rzeczach.
Zatem nie będzie tradycyjnej listy celów do zrealizowania, a proste założenie aby
konsekwentnie rozwijać mama silesia, kończyć rozpoczęte projekty, zapisywać pomysły, być zawsze otwartą na ludzi i gotową do działania, bez zwłoki odpowiadać ma maile, a wszystko założeniem że jeśli nie zrobię czegoś odrazu, to nie zrobię tego już nigdy.
Rozmarzone oczy i świat pełen wariacji zostawię w cudownym "Śniadaniu u Tifanny'ego", a sama będę z zapartym tchem czekać na "kolację", jaka spotka mnie na końcu tego roku! I mam nadzieję, że będzie to co najmniej "Kolacja u Prady" :-)
Znaleźć się w czasach, gdzie mężczyzn z gruntu określano mianem Gentleman, gdzie granitury były na porządku dziennym, suknie zapierały dech w piersiach, a preły... ach te perły!
zdjęcia pochodzą z filmu "Śniadanie u Tifanny'ego"
Audrey Hepburn to klasa i elegancja w naczystszym wydaniu, a postać Holly Golightly zagrana przez nią podbiła serca na całym świecie. To urocza historia, pełna humoru i lekkości, zatem liczę iż nie zadziwi Was za bardzo kontekst, w którym o niej wspominam :-)
To być może dość nietypowy sposób przedstawienia moich blogowych celów na 2014 rok (o których obiecałam napisać), jednak właśnie podczas ogladania tej nowojorskiej bajki, doszłam do wniosku, że najbardziej zależy mi na zwykłych, aczkolwiek ważnych rzeczach.
Zatem nie będzie tradycyjnej listy celów do zrealizowania, a proste założenie aby
konsekwentnie rozwijać mama silesia, kończyć rozpoczęte projekty, zapisywać pomysły, być zawsze otwartą na ludzi i gotową do działania, bez zwłoki odpowiadać ma maile, a wszystko założeniem że jeśli nie zrobię czegoś odrazu, to nie zrobię tego już nigdy.
Rozmarzone oczy i świat pełen wariacji zostawię w cudownym "Śniadaniu u Tifanny'ego", a sama będę z zapartym tchem czekać na "kolację", jaka spotka mnie na końcu tego roku! I mam nadzieję, że będzie to co najmniej "Kolacja u Prady" :-)
Judyta.
sobota, 4 stycznia 2014
Co było a nie jest ...
...czyli podsumowanie roku 2013 na mama silesia.
W tym poście małe podsumowanie, a w kolejnym, cele jakie stawiam sobie na Nowy Rok :-)
Ci z Was, którzy są ze mną od początku, albo przynajmniej od dłuższego czasu pamiętają pewnie, że moim pierwszym blogiem było "Benkowo". Powstał on spontanicznie, z potrzeby chwili i z całkowitą moją niewiedzą na temat ogromnego blogowego świata, który istnieje. Nie bedę Was zanudzać całą genezą, ale wspominam o nim nie bez przyczyny. Otóż po około roku prowadzenia go postanowiłam nieco zmienić formułę, bardziej otworzyć się na Was, ustystematyzować, uporządkować i tak zrodziła się mama silesia.
I tu przyznaję się bez bicia.
Nie wszystko co zaplanowałam udało mi się zrealizować. Miałam masę pomysłów, mnóstwo zapału, ogromnie dużo optymizmu i... mało konsekwencji w działaniu.
Jestem dumna z mama silesia bardzo!
Czuję się tutaj wyśmienicie, wiem, że to moja przestrzeń, która napawa mnie pozytywną energią i motywuje do rozwijania się.
Dlatego biję się w piersi i obiecuję sobie stawiam za cel(!) poprawę.
To dzięki "nasza silesia - miejsca" miałam chęci do odwiedzenia kilku wspaniałych miejsc z mojego regionu, powspominania dzieciństwa, pokazania Wam Śląska z mojej, mam nadzieję, pozytywnej prespektywy. Z tej zielonej strony, a nie kojarzonej wyłącznie z zanieczyszczonym powietrzem. A także miejsca warte grzechu w pochmurny dzień.
Dzięki "wydarzeniom" z przyjemnością wzięłam udział w interesujących przedsięwzięciach. Poznałam wiele inspirujących osób, napełniłam się energetycznie, podjęłam kilka działań, nazbierałam dużo pozytywnych doświadczeń, odkryłam nowe, wspaniałe blogi.
Spotkanie Mam Blogerek w Krakowie (relacja była jeszcze na "benkowo")
3. Codzienność.
Mogłam dzielić się z Wami naszą codziennością, postępami Beniamina, naszymi zabawami, doświadczeniami, pomysłami, ale też obawami, otrzymywać od Was rady, czytać o Was i Waszej rzeczywistości, czerpać inspirację.
Nie będę podawać linków, bo jest ich za dużo :-)
Nie jest tajemnicą, że uwielbiam szyć, choć narazie robię to wyłącznie ręcznie. Daleko mi do tworzenia rzeczy niezwykłych, jakie ogladam na blogach niektórych z Was, ale nieustannie rozwijam swoją pasję. I choć to małe szycie, to muszę przyznać dumnie, że sama zauważam postępy i nabyłam nowe umiejętności. Uwielbiam tworzenie pod każdą postacią, dlatego jestem zachwycona ideą Do It Yorself, co znalazło przełożenie w cyklu "na tropie dobrych pomysłów DIY". Prezentuję tam zarówno, to co szyję, jak również inne formy twórczej aktywności. Zamieszczam w tym cyklu także Wasze pomysły i te znalezione w sieci, ale zawsze w moim wykonaniu, aby mieć pewność, że bez większego problemu da się je wykonać.
Posty świąteczne: pierwszy, drugi, trzeci, czwarty, piaty
moje pomysły na prezenty dla bobasa
moje pomysły na dekoracje urodzinowe
muszka
kącik halloweenowy
portki z bluzy
farby do tkanin
5. Nauczyłam się systematyczności.
Narzuciłam sobie rytm publikowania postów co dwa, a w ostateczności trzy dni i dotrzymywałam danego sobie słowa. Dla mnie to było nielada wyzwanie, gdyż w rzeczywistości, kiedy sobie coś narzucę, to automatycznie pojawia się u mnie do tego wstręt i wymyślanie góry powodów dla których nie mogę zrealizować celu :-).
Podsumowuję, że jak na 3 miesiące istnienia mama silesia, jestem zadowolona! I choć, jak wspomniałam nie wszystko udało mi się zrealizować, to przecież nic straconego, mam na to cały nowy rok!
Ponieważ zamierzałam wcześniej napisać tego posta, co nie nastapiło, dopiero teraz oficjalnie życzę Wam wspaniałego Nowego Roku, mocy inspiracji, głowy pełnej marzeń, dążenia do realizacji celów, odnajdywania pozytywnych stron w każdym momencie życia i codzienne docenianie tego co się ma.
Judyta.
moje pomysły na prezenty dla bobasa
moje pomysły na dekoracje urodzinowe
muszka
kącik halloweenowy
portki z bluzy
farby do tkanin
5. Nauczyłam się systematyczności.
Narzuciłam sobie rytm publikowania postów co dwa, a w ostateczności trzy dni i dotrzymywałam danego sobie słowa. Dla mnie to było nielada wyzwanie, gdyż w rzeczywistości, kiedy sobie coś narzucę, to automatycznie pojawia się u mnie do tego wstręt i wymyślanie góry powodów dla których nie mogę zrealizować celu :-).
Podsumowuję, że jak na 3 miesiące istnienia mama silesia, jestem zadowolona! I choć, jak wspomniałam nie wszystko udało mi się zrealizować, to przecież nic straconego, mam na to cały nowy rok!
Ponieważ zamierzałam wcześniej napisać tego posta, co nie nastapiło, dopiero teraz oficjalnie życzę Wam wspaniałego Nowego Roku, mocy inspiracji, głowy pełnej marzeń, dążenia do realizacji celów, odnajdywania pozytywnych stron w każdym momencie życia i codzienne docenianie tego co się ma.
Judyta.
czwartek, 2 stycznia 2014
STAŁO SIĘ! PIERWSZE KROCZKI ZA NAMI
Dziś miał być post noworoczny, ale to wydarzenie przyćmiło wszystko.
Ależ mnie ogarnia szczęście!
Dokładnie dziś 02.01.2014r. Beniamin mając 13 miesięcy i 18 dni postawił swoje pierwsze samodzielne kroczki.
I choć wiem, że taka kolej rzeczy, że kiedyś musiało to nastąpić, tak jak wcześniej samodzielne siedzenie, raczkowanie, to i tak dla mnie to wydarzenie wiekopomne.
Wszak to mały krok dla ludzkości, ale dla nas, a w szczególności Bena ogromny! :-)
Zaczęło się niewinnie od dwóch kroczków do kanapy, przed którą w tym celu go postawiłam. Już od jakiegoś czasu przejawiał większe umiejętności zapominając się na chwilę i stając samodzielnie, ale zawsze brakowało mu odwagi na zrobienie pierwszego kroku. Tym razem poczynił najpierw dwa, a potem usiedliśmy z M. na przeciwko siebie i Ben chodził z 10 kroczków raz do mnie, raz do M. Najsłodsze było to, że kiedy podchodził do jednego z nas to wyciągał szeroko rączki i obejmował nas za szyję z wielką radością na twarzy. Zaraz potem następował zwrot i maszerował do drugiego z nas.
Nie chcieliśmy za bardzo go męczyć jak na pierwszy raz, ale Jemu tak to się spodobało, że ciągle chciał chodzić :-)
Przyznam szczerze, że całkiem dobrze mu to wychodzi, stawia pewne kroczki, a my Beniaminku jesteśmy baaaardzo z Ciebie dumni!
Niestety nie mam zdjęcia z tego wielkiego wydarzenia, ale nagraliśmy dla nas filmik, tak na szybko telefonem, żeby pamiątkę pierwszych kroczków zachować :-)
Judyta.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






















