Inicjatywa wspaniała, namiotów z pysznościami, co nie miara, uśmiechniętych ludzi niezliczone tłumy i atrakcji dla każdego sporo. Dla dużych dzieci była joga, dla mniejszych animacje, kącik zabaw, bańki mydlane, warsztaty origami, tworzenia lizaków, malowanie buzi, czesanie przez fryzjerów, a nawet pchli targ, gdzie na swoim kocu można było sprzedawać zabawki, ubrania, czy cokolwiek innego. "Przystanek..." dał radę!
A ponad wszystkie te smakołyki, jak świeżo wyciskany sok z truskawek, rabarbaru i imbiru (pycha!), czy atrakcji niczym gigantyczna bańka mydlana, najważniejsi byli ludzie! Wspaniale było znów spotkać Zuzi -milly me i Ruby Soho, a nawet w przelocie Buniową mamę :). Do tego, co dla mnie najważniejsze zobaczyłam się ze stanowczo za rzadko spotykaną kuzynką K. z jej synkiem S. i jak zwykle jeszcze się nie "nagadałyśmy" a już cały "Przystanek..." zaczął zwijać namioty :) Wpadłam też na Ewcię, która organizowała ze mną Spotkanie Blogujących Mam, za to żałuję ogromnie, że nie udało mi się odszukać Dori z Martkiem (a wypatrywałam Was dzielnie!), no i że nie było Olgi z Polcią, która mam nadzieję już ma się dobrze.
Dzięki Wam ten dzień był jeszcze bardziej kolorowy i fajny po prostu!
Zapytacie, a gdzie w tym Wszystkim Ben? :) Otóż ciut się pobawił, podziwiał z radością bańki, potem z racji zbliżającej się pory drzemki zaszczycił nas marudzeniem i pojechał w wózku z M. na spacerek, żeby ową drzemkę sfinalizować. Potem już tylko obsmarował obiadkiem siebie, mnie, wózek i maskotkę, a M. jak zwykle oszczędził (jak żyć?).
Zatem proszę o więcej takich dni, niechaj Dzień Dziecka będzie dziś i jutro i do końca świata! :)
Poniższe zdjęcia pochodzą z FB "Przystanek Śniadanie", gdyż pomimo,że zabrałam aparat byłam tak zajęta i przejęta, że oczywiście nie zrobiłam żadnego zdjęcia :)
A jak Wy spędziliście ten dzień? A może jeszcze ktoś z Was był na "Przystanku..." i nas widział? :)
Judyta.
mama silesia na facebooku













































