czwartek, 7 listopada 2013

Zdaniem Sąsiadki...

Jakiś czas temu pisałam Wam o "szokujących" zasadach w wychowaniu Bena. To był post "Ale Ty masz dobrze...' Mam, bo o to zadbałam" (przeniesiony z poprzedniego bloga) Do którego przeczytania zachęcam.
Otóż pojawił się tam wątek podawania (a w naszym wypadku NIE podawania) słodyczy małemu dziecku.
Wiedziałam, że zwłaszcza u starszego pokolenia nie jest to coś oczywistego, a z ostatnią wizytą moi rodzice przynieśli też opinię Sąsiadki na ten temat.
Podczas ich pogawędki padło stwierdzenie, że nie zamierzamy podawać Benowi słodyczy do trzeciego roku życia. Tak trzeciego. A Ona na to, że cytuję: "To nie jest normalne".

W pierwszej chwili włączył mi się wewnętrzny agresor i już miałam się rozkręcić w moim monologu na temat żywienia małych dzieci, kiedy uświadomiłam sobie, że z wiatrakami nie wygram. Zaraz potem przyszła myśl, że co mnie interesuje jakie zdanie ma Sąsiadka moich rodziców, aż w końcu doszłam do wniosku, że temat jest dużo większy.

Nie tak dawno temu zamierzałam wprowadzić do diety B. jogurt naturalny i weszłam na pewne forum internetowe (nie będę podawać nazwy, ale wystarczy wpisać "jogurt naturalny dla rocznego dziecka" i wyskoczą odpowiednie treści). Chciałam dowiedzieć się, czy inne mamy polecają jogurt jakiejś marki - zależało mi na tym, aby był dobrej jakości i bez zbędnych, sztucznych składników.
Okazało się że są mamy, które wcale nie podają jogurtu naturalnego, bo IM to nie smakuje. Stwierdziły, że jest niedobry w smaku, więc dlaczego ich dziecko ma to zjadać. Zamiast tego najczęściej podają swojemu rocznemu dziecku serek "danonki" (który producent poleca od trzeciego roku życia i o czym mamy same pisały), a także inne "dorosłe" jogury owocowe, które ich zdaniem miały dobry smak. I tu się nasuwa "oczywista oczywistość" mianowicie jaki zwiazek ma to, że danej mamie nie smakuje jogurt naturalny, z tym, żeby podawać go dziecku?
To jak dosalanie dzieciecych potraw do swojego smaku (Benowi, również nie solimy - sól jest zawarta w innych produktach, które dostarczają odpowiednią ilość sodu).
Przecież wystarczy do jogurtu naturalnego dodać świeże owoce i już mamy pyszny deserek. Wszyscy wiemy, że jogury owocowe, sprzedawane w sklepie obok, owoców najczęściej nawet nie stały, za to mają masę sztucznych barwników, aromatów, cukru, polepszaczy smaku i kto wie, czego jeszcze.

I tak jak we wspomnianym poście, zaznaczę, iż NIE jest moim zamiarem pouczać kogokolwiek, czy też narzucać mu swojej opinii, a jedynie przedstawić swój punkt widzenia, który być może komuś posłuży.

Nie neguję Mam, które nie podają swoim dzieciom jogurtu naturalnego, czy innego produktu. Jeśli ktoś ma taki a nie inny plan żywienia swojego dziecka i nie próbuje modyfikować naszego, to wporządku.
Jednak, kiedy zadałam na owym forum swoje pytanie, zostałam zasypana odpowiedziami, że serwuję dziecku coś złego, że przesadzam z tą dietą i że ich dzieci zjadają już "dorosłe" potrawy i jakoś żyją.

No właśnie "jakoś", a ja chcę, żeby Beniamin żył zdrowo. Na ile jest to możliwe.

Wcale nie uważam, że tym sposobem zabieram Benowi prawo do poznawania "słodkości". Codziennie odkrywa je w owocach podawanych w różnej postaci (z kaszą manną, z jogurtem naturalnym, jako mus, w kawałku do rączki, z twarożkiem i w wielu innych kombinacjach) , a także waflach ryżowych z sokiem jabłkowym przeznaczonych dla dzieci (w składzie nie ma nic więcej) - nasza ostatnia rewolucja! I mogę zapewnić, że to usmiechnięty, wspaniały, najukochańszy chłopczyk na świecie :-)

A jakie jest Wasze zdanie na ten temat? (Albo Waszej Sąsiadki) :D
Chętnie je poznam.



Judyta.




31 komentarzy:

  1. trwaj przy swoim :)
    Maja pierwszego gryza słodkiego(nie pamiętam czego)dostała jak miała półtora roku teraz ma dwa lata i sporadycznie dostanie od nas "gryza" słodkiego, chciałam żeby nie jadła słodkości do 2r.ż. ale się nie da ukrywać przed dzieckiem z batonem czy na rodzinnym spotkaniu z kawałkiem placka nikt nie będzie wychodził z pokoju ale bez problemu zje wspomniany przez Ciebie jogurt naturalny i wcale nie musi być z owocami :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no szczerze, to mamy plan nie podawać tak długo słodyczy, ale nie będę się tu zarzekać, bo wiadomo, dziecko to nie maszyna :) super, że u Was słodycze sporadycznie i jogurt nat. lubiany:)

      Usuń
  2. Danonki to ZŁO!!!! unikałabym ich jak ognia nawet po 3 roku życia.
    A moja S. uwielbia jogurt naturalny i wcina go na co dzień bez w postaci naturalnej bez owoców czy czegokolwiek. Myślę, że wszystko zależy od nas rodziców...ja osobiście uwielbiam jogurt nat. od dawna i dlatego podaje go moeje córce...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też tak uważam (o danonkach) Beniaminowi, też jogurt nat. smakuje bez owoców, ale równie dobrze z owocami. Ogólnie jemu smakuje niemal wszystko :)))
      Fajnie, że S. tak chętnie zjada:)

      Usuń
  3. Jeszcze nie mam dziecka więc się nie wypowiem, ale po części popieram Twoje podejście, też nie chciałabym (to tylko plany) podawać dziecku słodyczy, na pewno nie w nadmiarze, może od święta. Obawiam się reakcji rodziców i dokarmiania dziecka. Masz rację, że wychowujesz i żywisz Syna zdrowo. Zasługuje to na pochwałę :)

    http://rodzice-plus-dziecko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, każdy plan z myślą o dziecku jest dobry:)))

      Usuń
  4. wow! Dobrze, że przeczytałam Twój artykuł, bo też podaję dziecku (16mcy) danonki, kurcze nawet nie przeczytałam etykiety, no bo oczywiście za namową babci, ale to nie jest wytłumaczenie, powinnam była sprawdzić, nie ważne, moje dziecko uwielbia wszelkiego rodzaju kefiry, jogurty maślanki, więc będę bardziej w to inwestować! Podawałam jej takie chłodne z lodówki (może to niezbyt rozsądne ze względu na gardełko) ale świetnie uśmierza ból dziąsełek przy ząbkowaniu, mam nawet całą sesję zdjęć jak pije kefir z półlitrowego kubeczka... boskie :) pozdrawiam http://zywalaurka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Żeby stwierdzić czy dziecku nie smakuje, samo musi spróbować. Ja się bałam podać szpinak bo myślałam, że będzie pluł więc miałam drugi obiad w zapasie :D Młody wcinał aż się uszy trzęsly! Ehh, mnie też takie stwierdzenia irytują.Pokolenie naszych rodziców tak ma. Moja mama też co chwilę pyta czy już Piotrusiowi może dać coś słodkiego. Bo przecież ja w jego wieku dostawałam. Tylko, że jak ja byłam mała nie było kinder wszystkiego tylko dostawałam domowy placek. Bez wszystkich e coś tam. Piotrek kilka razy spróbował domowego wypieku, ale jednak nie chce żeby wcinał słodycze na co dzień. Pójdzie do szkoły to pewnie po kryjomu za drobniaki będzie kupował słodycze :P

    OdpowiedzUsuń
  6. każdy rodzic ma prawo decydowania, o tym jak wychowa swe dziecko, trwaj przy swoim! :)

    OdpowiedzUsuń

  7. Jogurt naturalny chętnie zjadamy odkąd pamietam, ale Danonków Oldusia nie jadła nigdy. Jak widzę roczne dzieci karmione danonkami... Nie słodzimy też herbaty, nie pijamy Kubusiów (to dopiero sam cukier). Oldusia pije wodę lub wspomnianą herbatę, czasami domowy kompot. ALE dla "równowagi" raz dziennie Oldusia je słodycz - zaczęła tak po 2,5 roku życia. Ostatnio negocjuje, że chce po każdym posiłku ;) nie widzę w tym nic złego, dopóki dieta jest bogata w warzywa i owoce no i nie jest przesładzana.
    A Ty zrób jak uważasz i nic innym do tego. O!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam się z Tobą :) masz fajne podejście

      Usuń
  8. Zdarzyło mi się podać mojemu Mini danonka, starszy jadł i ten miałczał, że chce i się zlitowałam, jednak to maksymalnie 2 razy było. Uwielbia kefir i jogurt naturalny, w zamrażarce mam pomrożone maliny i jagody. Słodyczy unikam jak ognia nawet przy starszym, mamy system skandynawski i słodycze dla starszego, a ma już 9 lat są tylko w weekendy. Jednak wiem, że nie zawsze dla się tego uniknąć, w zeszłym tygodniu w szatni żłobka jedna z mam pytała ciocię czy z okazji urodzin może przynieść cukierki .... ręce mi opadły, niby mogę powiedzieć, że sobie nie życzę ale obawiam się, że to walka z wiatrakami :)

    OdpowiedzUsuń
  9. a ja podaję Danonki, i chrupki i mleczne kanapki i inne rzeczy. I jeżeli ktoś nie chce podawać tego dziecku to proszę bardzo, ja podaję i nie czuję się winna. Moje dziecko jest szczęśliwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i jak dla mnie wporządku, to Twoja decyzja :) ważne, żeby samemu obrać kierunek i nie narzucać go innym.
      Pozdrawiam

      Usuń
  10. Ja swojemu synkowi podawałam jogurt naturalny Krasnystaw lub Bałkański, typu greckiego. Teraz podaję mu już gotowe serki owocowe - Nestle. Ale jogurt grecki nadal jest w użyciu - jako dip z pieczonymi warzywami lub jako deser z owocami. Jeśli chodzi o słodycze Artur od czasu do czasu dostawał i nadal dostaje coś słodkiego... oczywiście staram się wybierać te zdrowsze słodkie przekąski. Ale najbardziej cieszy mnie to, że Artur woli owoce zamiast słodyczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też wolę owoce zamiast słodyczy i mam nadzieję, że jak u Ciebie Ben też tak będzie miał :)

      Usuń
  11. Dobrymi radami piekło wybrukowane:-) Ja też długo wytrwałam w postanowieniu, żeby nie dawać słodyczy. No, ale w końcu babcie, ciocie doprowadziły do tego, że moje dziecko posmakowało w słodyczach:-) No, ale to było dawno, 15 lat temu, więc wtedy słodycze i tak nie były jeszcze tak wszechobecne w życiu dzieci. Warto wyrabiać zdrowe nawyki i o to walczyć. Powodzenia:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, u nas niestety wiele osób dookoła też chce dać Benowi coś słodkiego, ale walczę i będę walczyć:)
      zdecydowanie teraz ze słodyczami jest gorzej i w jakości i w ilości...

      Usuń
  12. Pamiętam, że przed narodzinami Gabrysia zaplanowałam sobie wiele rzeczy które Ty stosujesz, a w praktyce wyszło jak wyszło - przynajmniej na razie. G. nie chce pić kompletnie nic więc majam mu 60ml wody + 50ml soku bo coś pic musi, a co do jogurtów to stoję murem za Tobą! Uwielbiam jogurt naturalny a w połączeniu z owocami - NIEBO <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak sobie coś założę, to nie ma ze mną zmiłuj:) ale wiadomo, że dzieci są różne i co jedne bez problemu przełknie, u innego malszka może być nie do przejścia :) ważne chyba, żeby dawać możliwości i proponować różne opcje:)
      pozdrawiam!

      Usuń
  13. No właśnie bardzo ciekawe spostrzeżenia, a powiem przy tym jeszcze, że mnie wkurza (jeśli temat jedzenia jest na tapecie) jak na siłę się dziecku narzuca ilość tego jedzenia. Oczywiście wiadomo zje ile chce, a nie ile się komuś wydaje, ze powinno zjeść. My właśnie mamy taki problem, że niestety wiele osób próbuje wcisnąć małej na siłę jedzenie.
    U nas króluje woda mineralna (ze względu pewnie, że mamy problem z zębami) ale Lilce soki smakowe i herbatki nie smakują, troszkę wypije i koniec chce wodę. Ze względu, że ja uwielbiam słodkie to Lilce ciężko byłoby nie podawać, ale na szczęście w ilościach nie dużych i to zazwyczaj jakaś czekoladka ( oczywiście nie cała,lizaki czasem poliże, ale nigdy całego, chipsów to nie lubi, chrupek też), za to lubi upieczone przez mamę coś. ( szczególnie takie orzeszki jak robię). A Lilka za to uwielbia surówki, marchewki gotowane, groszek a nawet sałatę gdzie kiedyś myślałam, że raczej tego nie zje. Jedynym wielkim problemem jest kakao, które niestety Lilka uwielbia w każdej postaci.

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo podoba mi sie Twój post :) Pewnie dlatego,że mam takie same przekonania :) Anioł tak karmiłam do 1,5 roku,ale niestety przegrałam z Rodziną :(( Za moimi plecami dawali mu danonki("a niech się dziecko cieszy"...tylko ja się pytam z czego?z cukru i barwników?),kinder czekoldę("no co?przecież to dla dzieci jest....ja mówiłam-ale dla starszych,on tego nie potrzebuje,nie słuchali) itd :(( Oczywiście potem już ciężko było przekonać małego do jogurtu naturalnego czy białego serka z bananem :( Tak więc trzeba być czujnym ;)Dziecko bardzo szybko i łatwo przyzwyczaja się do cukru.
    Z Drugim Aniołem już się nie poddam,będę walczyć o swoje racje do upadłego.Z Pierwszym jedyne co udało mi się wywalczyć to picie wody i ten nawyk został mu do dzisiaj.Słodycze je,ale walczę żeby jak najmniej kupnych,wolę mu coś upiec.

    OdpowiedzUsuń
  15. Też mieliśmy plan, żeby nie dawać Marcinowi słodyczy. Póki nie spróbuje, nie będzie wiedział, co traci - tak sobie wymyśliłam. Ale nie przewidziałam, że może zobaczyć, jak my jemy i będzie wiedział, że to do jedzenia... albo może znaleźć w szufladzie i sobie otworzyć... Trochę się skomplikowało :P Teraz już pilnuję, by nie było żadnych słodkości w zasięgu wzroku. Bez tego ciężko rozsądnie dozować przyjemności.
    A co do zdrowego żywienia, to bardzo słusznie robicie. Jakbym miała do tego głowę, sama chętnie wprowadziłabym taką naturalną dietę Marcinowi. Ale teraz wychodzimy z założenia, że może jeść to, co my. Wszystko. Jak mu smakuje i chce jeść, to niech je. A jak mu nie smakuje, to niech nie je. Oczywiście z wyjątkami - cola, kawa, lizaki... to nie. Ale obiady mamy takie same. Całe szczęście, że już ma dwa lata, to nie muszę się też aż tak przejmować :)

    A co do uwag innych osób, to u nas to dotyczyło wody. Ja sama wody nie lubię. Piotr tak, ja nie. Więc jak gdzieś wychodziliśmy, to zawsze brałam sok - po co dwie butelki nosić, jak wszyscy możemy się jednego soku napić. Poza tym, sok to też jakaś tam dawka owoców. Mieliśmy też herbatki w granulkach, takie ziołowe, żeby wszystko się dobrze trawiło w brzuszku.. i jakoś tak wyszło, że Marcin pił bardzo mało wody. Poza tym, jak już dostawał wodę, to pił ją bardzo wolno, jakby mu nie smakowała. Więc zostałam przestraszona, że już nigdy nie będzie lubił wody, bo tak go nauczyłam. Pomyślałam - szkoda. To dość kłopotliwe, jak się nie lubi wody. Wiem z własnego doświadczenia. Ale trudno! Da się z tym żyć! I tak mu dawaliśmy. Zwłaszcza, że zaczęły się zabawy w wylewanie picia i jednak mieszkanie mniej się od wody klei ;) Po czym minęło kilka miesięcy, Marcin zaczął zauważać, jak pijemy z dużych butelek, m.in. wodę, i też chciał spróbować. Ale się cieszył, jak mógł wypić kilka łyków z takiej 'dorosłej' butli ;) Powoli zaczął też pić z kubeczków... i okazało się, że wcale do wody nie ma żadnych zastrzeżeń. Więc kamień z serca! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wczoraj byl pogrzeb sąsiada moich rodziców, a co do odżywiania dzieci, to masz racje. Tak wlasnie powinno być , że do jogurtu naturalnego dodaje się owoce i jest pyszny deserek, ale co zrobić, jak nawet na oddziale Gastrologicznym w CZD podają maluchom dorosle jogurty i wlasnie danonki?

    OdpowiedzUsuń
  17. Popieram, ale z doświadczenia wiem, że nawet jeżeli ja czegoś nie chcę podać dziecku to i tak za moimi plecami zrobi to któraś z babć ! także dokładnie walka z wiatrakami! :) pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
  18. Dziękuję Ci za ten post, jestem mamą 11 miesięcznego chłopczyka i tak jak Ty nie dajemy słodyczy, soli i tak dalej. Bardzo ładnie to napisałaś cytuję: "No właśnie "jakoś", a ja chcę, żeby Beniamin żył zdrowo." A dokładniej jeśli chodzi o te słodycze to przecież dziecko nie zna ich smaku, a puki nie zna, nie ma na nie ochoty. Więc pytam JAKA KRZYWDA? my sami uczymy nasze dziecko smaków i jeśli mu wtykamy słodycze jak tylko zacznie jeść to tak ma na nie ochotę i wtedy robimy mu krzywdę. kropka

    OdpowiedzUsuń
  19. A my kupiliśmy jogurtownice i mój P. robi jogurt dla wszystkich. Wystarczy nastawić wieczorem i rano pyszny swieżutki jogurcik gotowy. Filip (17,5 mies.) go uwielbia tak samo jak bialy ser (mleko, ser i masło kupujemy od Pani na wsi 2x w tyg.) Z wodą nie mamy problemów, ja pije jej dużo i Filipkowi podawałam ją od małego. Z herbat polecam rooibos - tylko ten z herbaciarni do zaparzania. Tu mam problem bo mały nic poza woda i ta herbatą nie chce pić, żadnych soków, je dużo owoców i warzyw więc mozed jakoś się to wyrównuje.

    OdpowiedzUsuń
  20. U nas jogurty naturalne codziennie- wszyscy wcinamy:) Ze świeżą brzoskwinią, bananem, ananasem. Jaglanka też rządzi! I pycha jest. Kwestia nawyków żywieniowych:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Kochana moje zdanie na ten temat jest dokładnie takie samo jak Twoje.
    Grunt to, by wytrwać przy swoim, bo nie ma co ukrywać, że wokół pełno tych co chętnie podsuną dziecku coś słodkiego.
    Moja teściowa już chciała dać Lili kawałeczek biszkoptu z placka... Powiedziałam tylko NIE, bo już nie chciało mi się tłumaczyć. Ręce opadają i tyle.

    A jogurt naturalny wypróbuję na pewno! :)
    Myślę, że dodam do niego troszkę soku z malin zrobionego przez moją babcię :)

    Pozdrawiam i ściskam :*

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie mam jeszcze dziecka przy sobie - nie chcę się wymądrzać. Jednak będąc w ciąży mam cukrzycę ciążowa i co jakiś czas mam konsultacje z dietetykiem, który już dwa razy mi powtarzał, że jogurty i kefiry naturalne to i owszem ale nie smakowe, owocowe itp. Nie chodzi o sam cukier ale o to, że to mało ma wspólnego ze zdrowym odżywianiem :/ Skoro dla takiego monstrum jak ja to nie jest polecane to co dla takiego maluszka, który jeszcze się rozwija i kształtuje?

    http://zapracowanamamaijejswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. Dlatego pisałam o jogurtach naturalnych czyli takich bez dodatku "owoców" a jedynie polecam dodać dziecku do nich świeże owoce. Nie chcę się powtarzać, ale jogurty smakowe itp. obok owoców najczęściej nawet nie stały...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawiony po sobie ślad!