piątek, 14 marca 2014

Filmowy Piątek. Klasyka Kobiecego Kina (III)


Macie ochotę na odrobinę słodyczy? Jeśli tak, to z całą pewnością nie pogardzicie intrygującym jak nadzienie ulubinej czekoladki, której jeszcze nie próbowaliście Johnny Deep'em, słodką jak pralinka z odrobiną chili Juliette Binoche i całym miasteczku skąpanym w słodko-gorzkich relacjach, małych grzeszkach i występkach...


"Czekolada" (Chocolat)
rok produkcji: 2000 - fabuła filmu osadzona jest na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych.


reżyseria: Lasse Hallström
występują: Juliette Binoche, Johnny Depp, Carrie-Anne Moss, Lena Olin, Judi Dench, Alfred Molina, Peter Stormare, Leslie Caron

Pwnego dnia w małym miasteczku Lasquenet, we Francji zjawia się tajemnicza Vianne Rocher z córką Anouk. Dowiadujemy się, że matka Vianne - indiańska piękność i niespokojny duch, przekazała jej tajemnice tworzenia czekoladowych pyszności, zatem nie tracąc czasu otwiera ona sklep z czekoladą.
Któż mógłby mieć coś przeciwko? Przecież to tylko cudownie wyglądające pralinki. Otóż szybko okazuje się, że w tym osobliwym miasteczku te niewinne czekoladki mogą wywołać prawdziwą burzę.



Konserwatywny burmistrz hrabia de Reynaud, widząc w czekoladkach jedynie dzieło szatana, które sprowadzi mieszkańców na złą drogę, postanawia za wszelką cenę doprowadzić do zamknięcia sklepu.

Jednak Vianne nie bacząc na otwartą niechęć hrabiego, coraz odważniej wkracza w życie mieszkańców. Za sprawą czekoladek, ale także doskonałego zmysłu obserwacji i ludzkiej życzliwości stara się pomóc im odzyskać radość życia, pogodzić zwaśnioną matkę z córką, dodać odwagi i przywrócić pewność siebie kobiecie bitej przez męża, połączyć dwoje zakochanych ludzi, wprowadzić nieco słodyczy.





Czy uda jej się zmienić miasteczko ludzi, którzy przez lata żyli w swoim małym, szarym świecie? 



Miłego ogladania!


Tutaj znajdziecie poprzednie propozycje:

Filmowy Piatek. Klasyka Kobiecego Kina (I)
Filmowy Piatek Klasyka Kobiecego Kina (II)





Judyta.






poniedziałek, 10 marca 2014

O tym, gdzie nawet Król chodzi piechotą.

Doskonale znacie takie sytuacje z dzieckiem, że nie ma zmiłuj. Jesteśmy w centrum miasta, w sklepie, w instytucji publicznej i stajemy przed wyborem z jakże szerokiej (taaa) palety miejsc przystosowanych dla matek z dzieckiem. Nie ważne czy trzeba przewinąć, przebrać, czy nakarmić, marzy nam się miejsce, w którym będziemy mogli zrobić to w warunkach komfortowych. Bo nasz i Wasz mały Król i Królowa na takie warunki załugują. I wiecie co, tym razem rzeczywiście takie miejsce znaleźliśmy.

W pokoju matki z dzieckiem w Galerii Katowickiej, bo o niej mowa, byliśmy już jakiś czas temu i już wtedy pozytywnie nas zaskoczył. Ostatnio przy okazji kolejnej wizyty w centrum przypomniałam sobie o tym miejscu. Jest tam czysto, estetycznie. Pokój wyposażony jest w duży i wygodny przewijak, kuchenkę mikrofalową do podgrzania np. posiłku, a także fotel do karmienia. Znajdziemy tam również toaletę dla rodzica i dziecka. Dla każdego malucha atrakcyjna może być kula dyskotekowa podwieszana przy suficie i łagodna muzyczka w tle. Ben generalnie boi się przebierania w obcych miejscach, więc zawsze robimy to kiedy nie mamy wyjścia i w tempie ekspresowym. Nawet on dał się oczarować kuli, której światełka odbijają się wszędzie wokół.

Oby jak najwięcej miejsc, gdzie nawet Król i Królowe chodzą piechotą (albo ich rodzice donoszą), miały iście królewskie warunki :-)






Macie pozytywne doświadczenia w tym temacie?


Oczywiście post nie jest sponsorowany (choć może i szkoda) :-)





Judyta.





sobota, 8 marca 2014

Dwa szybkie przepisy na prawdziwe pyszności.

Jeśli macie czasem ochotę na coś lekkiego, kolorowego i zdrowego, ale tak jak ja nie za bardzo macie przy tym ochotę obściskiwać się z garami, to polecam Wam dwa dzisiejsze przepisy.
Głównie chodzi o wykorzystanie, tego co mamy aktualnie w lodówce, lub co nam zostało z przygotowywania innej potrawy. I tak, jak ekspresowo się je przygotowuje, tak ekspresowy będzie dzisiejszy wpis.

Mix sałat z mozzarellą.

2 zmieszane ze sobą mixy sałat (u mnie z rukolą i roszpunką)
Papryka
Mozzarella
Sos sałatkowy - przygotowany własnoręcznie:
olej rzepakowy, bazylia, sól i pieprz.







Pasta z łososia.

Ugotowany łosoś (został z przygotowywania obiadu dla Bena)
Pietruszka
Żółtka jaja (ilość zależy od ilości pasty)

Wybaczcie to okropnie nieostre zdjęcie, którego prawdopodobnie nie powinnam publikować, ale tylko takie udało mi się zrobić, potem przepyszne bułeczki katalońskie z pastą natychmiast zniknęły z talerza.




A z okazji Dnia Kobiet, życzę nam Kobietom kolorowej sałatki pozytywnych myśli i doświadczeń każdego dnia w roku! :-)

Tymczasem lecę przygotowywać się do daleszej części miłego weekendu. Wczoraj spotkanie ze znajomymi i to bez dzieci, na neutralnym gruncie (wow, trzeci raz od niemal 16 miesięcy) :), dziś odwiedziny u mojej kuzynki, jej męża i małego S., a jutro inna część rodzinki nas przywita.

Mam nadzieję, że Wasz weekend jest równie udany!




Judyta.






środa, 5 marca 2014

GUGA Kids Design. Po raz kolejny

Targi dizajnu dla dzieci odwiedziliśmy już po raz drugi. Jeśli chcecie wiedzieć, jak było za pierwszym razem i kto jest organizatorem, to zapraszam Was do przeczytania poprzedniej relacji z GUGA Kids Design.
Miejsce było to samo, pora ta sama i tylko niewielkie zmiany ustawienia większości stanowisk na parterze, co ułatwiało poruszanie się z wózkiem. Tak jak poprzednio, było kolorowo i sympatycznie, choć tym razem nie skusiliśmy się na żadne z tych cudeniek. Nie wiem, czy to kwestia tego, że na wszystko już się napatrzyłam, czy może humor zakupowy "nie ten", ale żałować tej wizyty nie zamierzam, o nie!


Stoiska prezentowały się wspaniale, na każdym trzeba było chwili, żeby przyswoić jakie cuda łypia na nas pluszowymi oczkami, niezwykłymi wzorami, pieknymi kolorami, ciekawymi formami i długo by jeszcze tak wymieniać. Odwiedziliśmy też na chwilkę stoisko Hocko, żeby się przywitać i conieco przejąć ;-). Nie pożałowaliśmy sobie udziału w loterii, w której można było wygrać różności, ale poszczęściło nam się jedynie w wylosowaniu lizaka. Za to Ben, który poprzednim razem zdziwiony ogladał wszystko z perspektywy naszych rąk, teraz sam maszerował i jeszcze miał własny plan zwiedzania.








Pogoda tego dnia była wspaniała. Piękne słoneczko skusiło nas do spaceru i tak zawitaliśmy na Targ Staroci. W każdy niedzielny poranek na Mickiewicza, w centrum Katowic wyrasta taki targ. Jeszcze niepozorny, nie z takim rozmachem jak mógłby, ale coś kiełkuje i perełki zaczynają świecić. Żałuje, że nie zrobiłam dla Was zdjęć samego targu, ale prawda jest też taka, że mimo wczesnej pory stanowiska już znikały jedno po drugim. Także jeśli planujecie się wybrać, pamiętajcie, żeby zrobić to naprawdę wcześnie rano (my byliśmy tam w okolicach godz. 11 i już niewiele zostało).
Na targu możemy kupić rzeźbione komody, żyrandole iście pałacowe, zdobione stoliki, stare medaliki, zastawy pięknie malowane, rózne drobiazgi z duszą, a także, co dla mnie najważniejsze książki. Lubię te z historią, które pamięcią sięgają dalej niż moja metryka. Odrazu wzrok skierowałam ku tym dla dzieci i tym sposobem nabyłam cztery książki, które wszystkie razem kosztowały 10zł.



Miroslav Valek "Wyprawa do Tramatrii" 1986 rok


Aleksander Rymkiewicz "Przygody Kangura skoczka" 1961 rok


Anna Mikulska "Play and learn"  1985 rok,  Book 1, 2 i Book 3,4






Judyta.





poniedziałek, 3 marca 2014

Lasth Month

Luty 2014

W weekendowe poranki nasze łóżko zamienia się w kolorową i bardzo przytulną przystań:





Nowe nabytki, coś dla ciała:
spodnie dresowe Coccodrillo, jeansy H&M, kapcie Soxo (jak się szybko okazało za małe)


coś dla ducha:
cała masa książeczek



przy okazji zobaczcie, jak powiększyła się nasza wieża z książek. Niektóre już nie przetrwały niszczycielskiej mocy Bena, ale i tak pniemy się w górę.



Katowice - Mariacka. Ulica, która w mojej młodości (auć, jak to brzmi!) była kompletnie zapomniana, a teraz przeżywa swój renesans. Co prawda głównie imprezowy, no ale coś się dzieje...



1. Spakowane książki w zabawie Books Giveaway 2. Mały upominek (opaska) dla "okrągłej" osoby, która polubiła mama silesia na fb :-)



W szafie mamy panuje nieustanny bałagan, ale od czego ma się małego pomocnika




Jeden z dwóch ostatnio ulubionych obiadków Bena. Kurczak z ziemniaczkami i warzywami (drugie to tuńczyk z makaronem)




Prezent od męża. Tablet.



Zaprzyjaźniam się z Organizacją (w czym pomaga mi podarowny sprzęt). Narazie z Organizacją poznajemy się, staram się do niej zbliżyć. Zawsze zazdrościłam, tym którzy są z nią w bliskich kontaktach i bardzo dobrze ją znają. Może i ja w końcu pojmę, o co jej chodzi :-)


To już wcześniejsza sprawa, a wrzucam dopiero teraz. Podziękowania od Manufaktury Cukierków za mój tekst z cyklu "nasza Silesia - miejsca"






Judyta.






sobota, 1 marca 2014

SPOTKANIE BLOGUJĄCYCH MAM z MAMA SILESIA - Lista MAM!



Kochane Mamy! Decydując się na organizację spotkania byłam pełna energii i optymizmu, ale także obaw. Nadal bardzo się stresuję, czy wszystko uda się tak jak powinno, czy będziecie zadowolone, czy nie zawiodę Was i siebie. Jedną z obaw było to, czy zechcecie się spotkać, ale jak się okazało zupełnie niepotrzebnie. Nie mogłam nawet przypuszczać, że zgłoszeń będzie tak dużo! Zgłosiło się blisko 50 blogów. To blisko 50 Mam i jeszcze więcej Waszych dzieciaczków. Dziękuję Wam ogromnie, za taki oddzew! I jak się okazuje nie trzeba być koniecznie z Śląska, aby mieć ochotę na spotkanie. Niezwykle (pozytywnie oczywiście) zaskoczyły mnie zgłoszenia z drugiego końca kraju.

Odwiedziłam każdy z Waszych blogów i... całkowicie przepadłam. Na jednym zainteresował mnie dany temat, na innym ciekawy cykl, kolejny chciałam przeczytać w całości, inny zachwycił mnie zdjęciami i mogłabym długo jeszcze tak wymieniać. Oczywiście niektóre doskonale znam i regularnie czytam, a do pozostałych z pewnością będę wracać. Jednak czekało mnie niezwykle ciężkie zadanie wybrania Mam na Spotkanie. Naprawdę długo głowiłam się jak to zrobić. W końcu każdy z blogów jest wyjątkowy na swój sposób, tworzony z pasją, a każda Mama niezwykła. Nie chciałam nikogo z Was zawieść, ale jakąś decyzję trzeba podjąć. Dlatego zdecydowałam się na rozwiązanie, które moim zdaniem jest możliwie najbardziej sprawiedliwe. Jak się pewnie domyślacie chodzi o losowanie. Dzięki temu wszyscy mieli równe szanse, a o liście Mam zdecydował los. Przynajmniej co złego, to nie ja! :-)



SPOTKANIE BLOGUJĄCYCH MAM z MAMA SILESIA - Lista: (kolejność przypadkowa)

www.bokehworld.pl

mama-trojki.blogspot.com

wszystkodlamamidzieci.blogspot.com

mamuszkowo.blogspot.com

www.podrozprzezzycie2.blogspot.com

www.robalowa-kraina.pl

www.babatu.pl

www.patita.pl

mamabloguje1.blogspot.com

gabrysiowamama.blogspot.com

www.radoshe.blogspot.com

lifestajlababy.blogspot.com

www.usta-usta.eu


buniooo.blogspot.com


Każda z Mam otrzyma jeszcze odemnie e-mail potwierdzający, z dodatkowymi informacjami. Jeśli któraś z Mam z jakiejś przyczyny nie będzie mogła uczestniczyć w spotkaniu, to na Jej miejsce zostanie wyłoniony nowy blog, także sprawdzajcie skrzynki mailowe! :-)

Jeszcze raz dziękuję Wszystkim Mamom! Coś mi mówi, że jeszcze będzie okazja się spotkać!

Życzę Wam wspaniałego weekendu!




Judyta.