wtorek, 4 listopada 2014

domowy oldschool, czyli zabawy z dzieckiem.

Kiedy za oknem szaro, buro i ponuro, lub siedzenie w domu to nie wybór a konieczność (jak w przypadku naszej choroby) trzeba uruchomić pokłady kreatywności. Urządziliśmy sobie z Benem tydzień zabaw z mojego dzieciństwa. Takich, co to nie wymagały nowinek technicznych, żadnych grających i świecących super ekstra wypasionych zabawek, za to cieszyły ogromnie i nie chciało się ich przerywać. Wszyscy pewnie doskonale je znamy i praktykujemy, bo naprawdę warto je odkurzyć. Najlepsze jest to, że z takich zabaw przy niewielkich modyfikacjach będzie zadowolony zarówno bobas, roczniak, dwulatek, trzylatek, czterolatek jak i... niemal 27- latka :) Have fun!

Masa solna, zrobiona według najprostszego przepisu (w proporcjach 1:1:1/2 mąka, sól, woda).
Nie pytajcie co to jest, przyjmijmy że stworek :) lepiliśmy też różne zwierzątka, a Ben wbijając rączki z całych sił w masę pytał tylko "co to?" To nie była nasza pierwsza przygoda z masą, ale on tak szybko rośnie, że co jakiś czas dziwi się, jakby odkrywał ją zupełnie na nowo.







Zamek, to coś w co lubimy się bawić, zwłaszcza ukryci z pluszakami i poduszkami. Ben uwielbia też wchodzić z każdej strony odsłaniając koce i bawiąc się w "a kuku". Wtedy to ja muszę siedzieć w środku, a on cieszy się kiedy wołam "gdzie jest Beniaminek?", po czym zaglada z którejś strony, wchodzi, wychodzi, kładzie się i wygłupia.






Malowanie kaszą to fajna sprawa, kiedy kredkami jeszcze nie wychodzi. Dodatkowo można poczuć w paluszkach ciekawe faktury. Jako płótno posłużyła nam blacha do pieczenia :)







Zabawy z wodą, to jest to. Takie zabawy prowadzimy przy każdej kąpieli, ale przecież warto bawić się częściej, bo zabawa w wodzie nigdy się nie nudzi.





Kto by pomyślał, że tyle zabawy będzie przy... Zamiataniu? :) Ben kazał mi trzymać szufelkę, a sam zamiatał misie, potem je rozsypywaliśmy i znów było zamiatanie i tak w kółko.




Domowy teatrzyk. Pamiętam jak w dziecistwie wstawiałam sztuki, teraz czas na nowy repertuar :) Wstarczą dwa krzesła, kilka kocy i pluszaków. Ben tworzył sztukę razem ze mną biorąc do ręki jednego z aktorów i naprawdę fajnie nam to wychodziło.







A dlaczego by tak nie założyć kapeli garażowej? Perkusista już ćwiczy i ma sporo radości kiedy może się tak wyżyć :)




Pomysłów jest oczywiście dużo, dużo więcej. Wkorzystać można przecież niemal wszystko, choćby zwykły karton, czy rolkę po ręcznikach papierowych...


Lubicie odkurzać stare zabawy? Może pokusicie się o własny tydzień pod hasłem "domowy oldschool", który uda Wam się zamieścić na blogu ? Co powiecie na takią listopadową zabawę? Jeśli uda Wam się uwiecznić ją na zdjęciach i przygotować post, to będę bardzo szczęśliwa. Podeślijcie też link, do Was, a zamieszczę go u siebie :)







Judyta.





10 komentarzy:

  1. super pomysły na twórcze spędzanie czasu z malce, a na dodatek są za darmo ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. super kreatywnie spędzony czas :-))))

    buźki dla Was

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne te zabawy, bardzo kreatywne:)

    OdpowiedzUsuń
  4. świetne zabawy! jak widać da się bez baterii kosztownych wypasionych zabawek. i w domu o wiele mniej sprzątania!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie nudzicie się:) Najbardziej podoba mi się to garażowe granie, od razu wiadomo skąd pochodzi. Lokalny tradycjonalista ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. ale czadowo spędzacie czas :) Ja się chętnie pisze jak zdążę na listopadowe zabawy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Perkusja, zabawy z wodą i indiańskie tipi z przescieradła to u nas zawsze super fun:D

    OdpowiedzUsuń
  8. zatem wracamy obie:-) dobrze wiedzieć, że nie tylko ja borykam się z czasem:-) pozdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Malowanie kaszą na to nie wpadłam ale świetny pomysł :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawiony po sobie ślad!